Miejsce spotkań, porad i wywiadów przedsiębiorców oferujących usługi i produkty oparte o własne rozwiązania informatyczne.

14th
AUG

Zlecenia dla wykonawców

Posted by Administrator under Zarządzanie projektem

Często pytany jestem czy da się produkować oprogramowanie korzystając z usług freelancerów na serwisach ze zleceniami dla programistów. Osobiście uważam że to zależy, przede wszystkim od trzech czynników: a) jakości procesów w twoim małym biznesie. b) znajomości technologii, c) jakości specyfikacji. Prawdopodobnie czwartym czynnikiem, który przychodzi mi do głowy do szczęście, ale powiedzmy że na potrzeby tego bloga ten temat pominiemy.

Jakość procesów
Większość małych biznesów pewnie od razu wzdrygnie się na myśl o procesach biznesowych w działalności, która głównie opiera się na pracy jednego człowieka. To jednak nie jest do końca tak że mały biznes nie posiada procesów. Proces to również, a może i przede wszystkim: jakość umów które zawierasz, sposób w jaki zlecasz i odbierasz pracę, a nawet obieg dokumentacji projektowej w firmie.

Znajomość technologii
To wydaje się być najpewniej nawet bardziej oczywiste niż jakiekolwiek inne elementy, jednak nierzadko na zewnątrze zlecena są prace, w których kompetencje zleceniodawców są najmniejsze. To byćmoże jest świetny pomysł w przypadku gdy masz szczęście i zlecenie pójdzie po Twojej myśli, ale tylko pogarsza sytuację jeżeli zamawiana usługa nie jest wykonywana na czas lub w odpowiedniej jakości

Jakość specyfikacji
Zlecane prace realizowane są w miarę poprawnie tylko w przypadku gdy zlecana część oprogramowania jest bardzo niezależna, dobrze zdefiniowana i opisana w taki sposób aby możliwe było jednoznaczne sprawdzenie czy prace zostały zrealizowane prawidłowo czy wymagają dalszych poprawek. Zbyt duża liczba zależności od innych systemów, nieskoczonych części lub po prostu rozmyty zakres prac są wrogami udanego zlecenia.

30th
OCT

W Internecie liczy się biznes globalny, nie lokalny

Posted by Administrator under Zarządzanie projektem

Pokazuje to drugą, mniej pozytywną stronę liczby dwóch milionów zarejestrowanych
Kiedy po raz pierwszy przeczytałem wiadomość podobną do tej, która ukazała się w Internecie w październiku 2010 pomyślałem: “Świetnie!”. Myślałem że zastój i “wiele do zrobienia” na polskim rynku oznacza ogromną szansę dla mojego biznesu, który wówczas startowałem. Chciałem prowadzić biznes, który byłby liderem w zakresie oferowanych usług, w szczególności w zakresie budowania dedykowanych systemów informatycznych i stron internetowych w pewnej technologii.

Eksperci szacują, że 50% spośród istniejących adresów jest nieaktywnych. Oznacza to, że połowa z rejestrowanych domen nigdy nie stanie się konkretną stroną w Sieci. Nie powstanie tam żaden serwis, nie będą świadczone usługi, a także nie będzie prowadzony handel. Te dane w świetle faktu takiego jak nie posiadanie przez ponad 40% małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce nawet internetowej wizytówki, (co pokazują badania zrealizowane w ramach akcji Internetowa Rewolucja), uświadamiają jak wiele jest jeszcze do zrobienia w polskim Internecie.

Czego nie przewidziałem to fakt, że kiedy udało mi się zbudować taki biznes, okazało się że “pokonani” dali się pokonać nie bez powodu. Ilość klientów na lokalnym, nawet krajowym rynku zupełnie nie przekłada się na zyskowność realizowanych projektów, a reputacja nie ma żadnej wartości na lokalnym rynku, na którym liczy się po prostu tylko i wyłącznie cena. Jest, było i zawsze będzie wiele do zrobienia, dlatego lepiej budować biznes globalny, a nie lokalny. Innowacją nie jest kolejny klon czegoś co jeszcze nie powstało. Nie chciałbym żeby moim największym osiągnięciem było skopiowanie FB w postaci NK tylko po to żeby oglądać jak zaledwie parę lat później ten pierwszy rozdeptuje NK. Jeżeli robić coś ciekawego, to naprawdę innowacyjnego nie tylko na lokalnym rynku. Zdałem sobie z tego sprawę dopiero kiedy doszedłem na tyle wysoko że dotarłem tam gdzie chciałem być wówczas kiedy zaczynałem. Rewolucja w sposobie myślenia była na tyle ogromna, że gdy ochłonąłem znajdowałem się na jednej wielkiej walizce z biletem lotniczym w ręku. Czytając takie artykuły jak powyżej wiele lat później, nie żałuję.

21st
OCT

Zakupy dla nowego biznesu, cz. II

Posted by Administrator under Zarządzanie projektem

Kolejnym dobrym sposobem na udane zakupy dla małego biznesu to aukcje internetowe. Wiele dużych firm nie czerpie żadnych korzyści z systemów aukcyjnych, ponieważ związani są globalnymi kontraktami, preferowanymi dostawcami, umowami długoterminowymi lub po prostu: kwestią reputacji dostawców. Jak można przekonać się z poprzedniego artykułu, mała firma nie czerpie żadnych korzyści ze współpracy z dużym dostawcą, który łatwo może pozwolić sobie na utratę małego klienta. Współpraca z lokalnym dostawcą również skazuje biznes na uzależnienie geograficzne: fakt znalezienia małego dostawcy dla niewielkiej ilości krytycznego sprzętu wcale jeszcze nie oznacza że obu stronom będzie równie mocno zależało na współpracy, jeżeli ten mały dostawca jest jedynym dystrybutorem określonego sprzętu w regionie. Wcześniej czy później współpraca z takim dostawcą spowoduje podobną asymetrię jak w przypadku współpracy z dużym dostawcą: narzucane warunki płatności, ceny i regulaminy.

Pewnym rozwiązaniem są jednak aukcje internetowe i to z jednego powodu: wielość dostawców połączona jest tutaj ze ścisłym mechanizmem oceny sprzedawców. Wiele aukcji internetowych narzuca standardowy szablon regulaminu sprzedaży, dostawy i ubezpieczenia. Poza systemami aukcji internetowych możesz znaleźć dostawców za pomocą porównywarek cenowych. Jeżeli jednak wejdziesz we współpracę z dostawcą, który nawet notorycznie pojawia się na samej górze najniższych cen w porównywarce cenowej to nie oznacza jeszcze że zaoszczędziłeś. Wkrótce może bowiem okazać się że taki dostawca rekompensuje sobie niską marżę: wyższymi kosztami dostawy, prowizją handlową (co?!), fatalną obsługą posprzedażową lub ukrytymi kosztami transakcji.

Sytuacja ma się zupełnie inaczej w przypadku aukcji internetowych: całość prowizji pokrywana jest przez sprzedającego. Koszt dostawy jest jasno określony i jego publikacja wymagana przez system aukcji, towar wystawiony w aukcji najpewniej musi być w magazynie (wiele aukcji wymaga deklarowania stanów magazynowych od dostawców). Aukcje internetowe to bardzo sprytny system zakupów dla małego biznesu, ponieważ to przez ręce systemu aukcji przechodzi ostateczna płatność, zatem właściciele tych systemów sami dbają o to aby cena widniejąca na ogłoszeniu odpowiadała dokładnie cenie zapłaconej przy kasie. Najważniejsza zaleta systemów aukcji to jednak wbudowany mechanizm reputacji pozwalający każdemu zamawiającemu określić ryzyko współpracy z potecnajlnym partnerem handlowym.

Osobiście mam w głowie liczbę, którą opublikowałem w wewnętrznym Intranecie. Każdy z naszych pracowników ma dostęp do informacji jaka powinna być minimalna reputacja sprzedawcy abyśmy mogli nawiązać z nim współpracę. Zakupy w Internecie dla naszego biznesu stały się w ten sposób prostą funkcją wyszukania dostawcy z minimalną wymaganą reputacją, przesortowania wyników po cenie i naciśnięciu na (w naszym przypadku niebieskim) przycisku naszego ulubionego systemu aukcyjnego. Nie mamy w tym przypadku żadnego preferowanego dostawcy, nie jesteśmy zasypywani katalogami. Działamy całkowicie bez sentymentu. Aukcje internetowe to źródło ogromnego zysku dla naszego biznesu, tym bardziej im bardziej otwarty jest handel w Europie i dostępność zagranicznych dostawców. Pamiętam jeszcze jak dziś jak siedem lat temu zakup oprogramowania na niemieckim eBayu wymagał dokumentów przewozowych, deklaracji celnych, podróży do Urzędu Celnego celem zadeklarowania, opodatkowania każdego CD-ROMu przed urzędnikiem w mundurze. Te czasy jednak to przeszłość, a korzyści z uwolnionego handlu dla nas większe.

Tutaj jednak pozostaje jeszcze jedna uwaga: jeżeli kupujesz dla swojego biznesu upewnij się że sprzedającymi są firmy. Systemy aukcji tradycyjnie pozwalają na sprzedaż przedmiotów przez osoby indywidualne. Kupowanie od osób prywatnych powoduje jednak że tracisz możliwość odliczania podatku VAT (jeżeli Twój biznes jest zarejestrowany na potrzeby podatku VAT). Oznacza to w praktyce, że aby oszczędzić te kilka złotych musisz faktycznie otrzymać fakturę, w innym przypadku zakup nie skompensuje Twojej sprzedaży i zakupiony towar okaże się w praktyce droższy przez fakt konieczności zapłaty wyższego podatku VAT od Twojej sprzedaży na koniec miesiąca. Warto zatem uprzedzić i przedyskutować z księgowym (lub dział księgowy) o planowanych zakupach na aukcjach internetowych i dowiedzieć się jakie dokumenty będą wymagane do uwzględnienia w księgach firmy przed pierwszym zakupem na aukcji.

3rd
MAY

Najważniejsze zasoby ISV

Posted by Administrator under Zarządzanie projektem

ISV to zwykle małe firmy, specjalizujące się w określonych technologiach i oprogramowaniu. Wszyscy znajdujemy nisze dla oprogramowania, które są po prostu za małe dla dużych graczy. Technologie i oprogramowanie dają ogromną przewagę, pozwalają wygrywać ze znacznie większymi podmiotami wszędzie tam gdzie specjalistyczny, dostosowany produkt lub usługa nie mogą być zastąpione przez oprogramowanie ogólnego użytku. Dlatego właśnie tak łatwo przedsiębiorstwom ISV wpaść w pułapkę błędu i założyć że właśnie technologia i produkt są naszymi najważniejszymi zasobami. Tak naprawdę jednak za każdym produktem stoi określony zespół. Ludzie którzy zamienili pomysł w określony produkt który możemy sprzedawać. Ludzie którzy stoją za sukcesem wielu ISV są ich największym i najcenniejszym zasobem. Tym cenniejszym nawet że wiele firm ISV to firmy małe. Problemy z zachowaniem talentu budującego przedsiębiorstwa są bardzo dotkliwe, ponieważ wszelkie zmiany w zespole, czy to na poziomie marketingu, czy na poziomie technologii, znajdują ogromne odzwierciedlenie w perspektywie potencjału całej firmy.

Niestety biznesy ISV najlepiej uczą się na swoich własnych błędach. Tutaj w Intelitech posiadaliśmy kiedyś w swojej ofercie fantastyczny produkt przeznaczony dla sektora finansowego działającego w oparciu o model Multi Level Marketing (MLM). Projekt o kodowej nazwie Intelitech Empower był jednym z najdłuższych i jednocześnie najdroższych systemów jakie wówczas mieliśmy kiedykolwiek okazję tworzyć od podstaw. Możliwości oprogramowania były ogromne, założenia pozwalały na konfigurowanie i zarządzanie rozległymi sieciami sprzedawców i zarządzania sprzedażą, archiwizacją i rozliczaniem sprzedaży różnych produktów finansowych (dowolnych ubezpieczeń, funduszy inwestycyjnych i innych).

Wykorzystana technologia i implementacja pierwszych wersji systemu robiły wielkie wrażenie zarówno na naszych klientach, jak również i na naszym zespole. Projekt również pokazał nam jednak jak ogromne znaczenie w całości sukcesu ma zespół. Finalizacja projektu zbiegła się bowiem z reorganizacją jaką przechodziliśmy zarówno w Intelitech, jak i z reorganizacją zarządu jaką prowadził nasz klient. Żadna strona nie mogła pozwolić sobie na to aby reorganizacja zespołów wpływała na wdrożenie samego projektu, ale ponieważ po obu stronach dotykała ona najbardziej utalentowanych osób specjalizujących się w specyfikacji rozwiązania, w efekcie miała ogromne znaczenie dla projektu.

Ponieważ zmiany nie były niespodziewane po żadnej ze stron i wszyscy mieliśmy odpowiednią ilość czasu na dostosowanie się do nich. Udało nam się również zrealizować projekt wedle oryginalnej specyfikacji oraz dokonać jego uruchomienia w planowanym czasie. Nie udało nam się jednak zrealizować większego zadania polegającego na stworzeniu z projektu bardziej ogólnego rozwiązania, które moglibyśmy sprzedawać wielu innym podmiotach działających w oparciu o podobny model biznesowy. Projekt w efekcie zatrzymał się w rozwoju jako świetne rozwiązanie dedykowane do zarządzania kompletnym modelem biznesowym konkretnej firmy. Oprogramowanie z pewnością świetnie służy naszemu klientowi po dzień dzisiejszy, jednak ogromny entuzjazm towarzyszący produktowi pozostawił ogromny głód większego sukcesu.

Intelitech Empower nigdy nie znalazł się na liście naszych największych sukcesów, ponieważ nigdy nie udało nam się zrealizować naszych dalekosiężnych założeń i wdrożyć system u kolejnych klientów. Najważniejsze jednak jest to że wówczas nie udało nam się zauważyć faktu jak bardzo istotne dla projektu było zatrzymanie kluczowych osób które wydawało się że pełniły rolę analityków biznesowych specyfikujących oprogramowanie, a właściwie były jedynymi osobami które gwarantowały jego powodzenie w szerszej perspektywie rozwoju. Czasami bowiem osoby które decydują o sukcesie lub porażce projektu w dłuższej perspektywie to nie liderzy projektu, zarząd klienta. Czasami są to programiści, czasami są to analitycy biznesowi lub zwykli menedżerowie produktu. Właściwa identyfikacja tych osób, ich roli w projekcie jak również retencja po stronie dostawcy jak i odbiorcy są absolutnie kluczowe.

Nie da się zrealizować udanego projektu jeżeli nie posiadasz ludzi którzy potrafią go zrealizować i jeżeli nie potrafisz ich zatrzymać tak żeby kontynuować sukces pierwszego wdrożenia. Podobnie również nie da się osiągnąć żadnego sukcesu delegując realizację systemu na zewnątrz ISV lub zlecając zewnętrznym programistom, którzy odchodzą po zrealizowaniu pierwszej, byćmoże drugiej wersji. Nam na szczęście udało się nie popełnić tego błędu i zarówno ludzie którzy stali za sukcesem każdego z naszych wdrożeń zawsze należeli do naszego ścisłego zespołu. Potrafiliśmy ich również zatrzymać dostatecznie długo aby nie tylko realizować projekty do końca, ale również korzystać z ich wiedzy i entuzjazmu podczas rozbudowy, zmiany i kolejnych wydań naszych produktów.

Konkluzje
Nie wszystkie nasze projekty potrafiliśmy skomercjalizować. Nauczyliśmy się jednak że nie tylko zespół który częścią naszego biznesu jest naszym najistotniejszym zasobem. Zespół jest najistotniejszym zasobem w kontekście całego projektu, co wlicza również zespół stojący po stronie Twojego klienta. Nauczyłem się z pewnością aby zawsze mieć pewność że właściwy i co ważniejsze stabilny zespół pracuje nie tylko dla Ciebie, ale również po stronie Twojego klienta. Nie jesteś w stanie zagwarantować stabilności zespołu w firmie której nie kontrolujesz, ale jesteś w stanie mierzyć jakość zespołu i wpływ zmian w zespole Twojego klienta na szanse powodzenia projektu. Na przykładzie Intelitech Empower nie straciliśmy wprawdzie nic na zyskach ani na reputacji, ale nie udało nam się ani osiągnąć takiego sukcesu, ani takiej reputacji projektu jaką zakładaliśmy na początku projektu.